2010
marzec2009
grudzień2008
grudzień2007
grudzień2006
grudzień2005
grudzień
archiwum zaćmień |
void.ownlog.com

Rzuć okiem:
mitatarianizm
pvpgn
linux news
gentoo linux
antyblogasek
mozilla firefox
lecz depresję!
projektowanie stron www
jazz radio
last.fm | foto
o mnie | moje cv
Zerknij i tam:
J. ▪Czerski ▪
Lagus ▪
Ver ▪
Branch ▪
Narzeczona ▪
Anoriell ▪
Fiol ▪
Assez ▪
Anna ▪
Czopex ▪
2006-03-03, 15.30
[ Słucham: Anomalous Distubances - Sombunall | SomaFM Drone Zone ]
Jutro XX Metalmania. 12h metalu na żywo, będzie rzeź, krew, gore, a szatan będzie wionąć ze sceny.
Słowem: impreza dla prawdziwych facetów, nie ciotowatych hiphopowych prawiczków o miękkich serduszkach.
Dla mnie jedno słowo: Moonspell. Arrrrghhh!
ps. No chyba, że moherowe berety zablokują nam wejście do Spodka... :]
2006-03-03, 15.30 :: Skomentuj (1) :: zobacz starsze zapiski
2006-03-16, 16.39
[ Słucham: Moonspell - Finisterra ]
Najpierw o Metalmanii więc: było grubo, choć brakło w tym roku typowo rzeźnicko-satanistycznych kapel (z wyjątkiem 1349, którzy jak na blackmetalowców przystało, wyszli, zagrali straszliwy jazgot w dzikim czerwonym oświetleniu i poszli, dumnie olewając publikę, hehe - jak na nordyckie, zimne podejście przystało).
Ostrego kopa na małej scenie dał Totem, pomimo wczesnej godziny wybawiłem się (przy okazji nadziewając się na tego samego kolesia w różowej koszulce, którego widziałem na Metalowej WOŚP w Loch Ness :D) - niestety i tym razem nie miał w sobie nic z Darko, prawdziwego mana, porządnie bił czerepem na cześć szatana, hehe. A może po prostu dobrze się bawił, jak to hardcore'owcy. (Pokazywał mi kiedyś znajomy z poprzedniego mieszkania, jak się chłopcy na koncertach hardcore'owych bawią: goście zaczynają grać jakiś kawałek, który brzmi ni-w-pięć, ni-w-dziesięć, i zaczyna się jazda, np. podchodzi koleś jeden do drugiego, i centralnie ładuje mu plombę. ;D)
Na samej Metalmanii też było nie najgorzej. Muszę przyznać, że nasze rodzime zespoły nawet trzymały poziom, tzn. nie odstawiły kichy, natomiast plamę totalną dał w moim odczuciu niejaki Nevermore, może do Amerykańców to trafia, dla mnie to było bez ładu, składu i ogółem kicha.
I tak naprawdę, bawiłbym się świetnie gdyby nie... Fuck!
Ale przez ponad połowę Moonspella (potem ból w piersi przy oddychaniu zniweczył wszystko) było doskonale. Fernando Ribeiro wypłynął z ciemności odziany w czerwony płaszcz i bez żadnych wstępów zaczęła się jazda - Finisterra z nadchodzącego (hehe) albumu - którą właśnie słucham. Zaskoczenie trwało może ułamki sekund, tłum ruszył dziko, setki uniesionych rąk, z palcami zaciśniętymi w pięść lub ułożonymi w symbol szatana. Uhh. Zaczęło się.
Koncerty Moonspella nie są po prostu występami, mają coś z bluźnierczego, mistycznego uniesienia. Będąc tam wpadam w jakiś nieopisany stan. Gdyby na drodze stanął mi wtedy ktoś wrogi, rozszarpałbym go, zabił, wydarł oczy. Następny utwór: Memento Mori.
I w końcu Opium. Na to czekałem.
Opium, desire or will?
Inspiration bound from an elegant seed
Subversion, through smoke I foresee
Erotic motions of lesser gods in ecstasy
Opium, bring me forth another dream
Spawn worlds of flesh and red,
little jewels of atrocity
Opium, I sleep in debauchery
And burn with you
when you burn in Me
Opium, we fantasise
as we fuse with your root
You are a strange flower,
we are your strangest fruit
Opium, it burns in me and you
Opium, it burns for me and for you
Pod sceną szał. Odpływam, czuję się jak gdybym naprawdę zapalił opium; ludzie obok mnie są w jakimś nieokreślonym amoku, a ja razem z nimi. W końcu - chwila wytchnienia, obudzenie: Awake.
A potem ukochany przez Polaków Alma Mater. Uch, tego wszystkiego po prostu nie da się opisać, trzeba było tam być, widzieć i słyszeć wykonanie Vampiria, które bardziej przypominało jakąś inkantację czarnej mszy, niż wykonanie utworu, czy euforycznego Full Moon Madness.
2006-03-16, 16.39 :: Skomentuj (2) :: zobacz starsze zapiski
2006-03-20, 22.36
Znalezione przez mojego współlokatora, ze strony penis.com.pl:
Większość kobiet z reguły unika tematu. Odpowiadają z reguły uśmiechem i zmianą tematu. Zupełnie tak jakby się zmówiły "a niech ich zżera ciekawość". Udało mi się jednak pozyskać kilka konkretniejszych wypowiedzi. Fragmenty prezentuję poniżej. Mówi się, że kobiety nie zwracają uwagi na to jak facet wygląda. Każdy facet obejrzy się za ładną dziewczyną. Kobieta rzadziej to zrobi, ale to nie znaczy że jest jej to obojętne jak facet wygląda. Przystojny, dobrze zbudowany facet zawsze przyprawia nas o gęsią skórkę, choć jest to zupełnie inna gęsia skórka niż ta którą Wy znacie.
Jeśli chodzi o wielkość penisa - cóż, jest to swego rodzaju dopełnienie umięśnionego ciała. Dobrze zbudowany facet z małym penisem wygląda troszkę śmiesznie.
Od tego momentu zadręcza mnie pytanie, jak zatem wygląda kiepsko zbudowany facet z dużym penisem... ;-))
Jeżeli jeszcze to was nie skopało, cios ostateczny: ilustrowane jak mierzyć.
2006-03-20, 22.36 :: Skomentuj (2) :: zobacz starsze zapiski